Kamienie, które prowadzą ku Bogu
W chwilach trudnych, gdy walka duchowa staje się bardziej intensywna, często wracam do słów mojego duchowego ojca spowiednika. Powiedział mi kiedyś, że w takich momentach warto przywoływać w pamięci miejsca i wydarzenia, w których szczególnie odczuwało się łaskę Bożą. Te chwile są jak kamienie milowe — jak drogowskazy, które wskazują prawdziwą drogę i przypominają o celu życia człowieka: o jego przebóstwieniu.
Każdy z nas ma swoje własne duchowe fundamenty. W moim życiu są trzy miejsca, które odcisnęły na mnie wyjątkowe, głębokie i bardzo osobiste piętno.
1. Ławra w Poczajowie — monumentalne piękno i duchowe korzenie.
Ławra w Poczajowie była jednym z pierwszych miejsc, które tak mocno ukształtowały moją duchowość. Monumentalne piękno tego monasteru, jego architektoniczna potęga i harmonia robią piorunujące wrażenie — do dziś, gdy zamknę oczy, widzę te złote kopuły i słyszę echo modlitwy odbijające się od kamiennych ścian.
Relikwie św. Hioba Poczajowskiego i jego pieczara są jak duchowe korzenie tego miejsca. To tam człowiek uczy się pokory, ciszy i prawdy o sobie. Pamiętam mnichów Ławry — ich twarze, ich spokój, ich słowa. Pamiętam rozmowy, które prowadziłem jako młody duchowny, pytając ich, jak spowiadać ludzi, jakimi kryteriami kierować się w życiu kapłańskim. Ich odpowiedzi były proste, ale niosły w sobie mądrość wielu pokoleń modlitwy.
2. Monaster św. Dymitra Sołuńskiego w Sakach — miejsce, które ukształtowało moje kapłaństwo.
Pierwszy raz modliłem się w tym monasterze tuż po moich święceniach diakońskich w 2012 roku. Można powiedzieć, że moje kapłańskie służenie zostało ukształtowane właśnie tam. To miejsce stało się dla mnie duchową szkołą, w której uczyłem się nie tylko liturgii, ale przede wszystkim kapłaństwa i człowieczeństwa.
Ojcowie monasteru z niezwykłą otwartością i miłością tłumaczyli mi wszystkie detale służby kapłańskiej. Pokazywali, jak służyć Bogu, ale też jak służyć ludziom. Starali się nauczyć mnie czegoś, czego nie znajdzie się w żadnej książce — otwartości serca i miłości do drugiego człowieka. To właśnie tam zrozumiałem, że kapłaństwo nie jest funkcją, lecz drogą, która wymaga całkowitego oddania.
3. Święta Góra Atos — ogród Bogurodzicy i przestrzeń Bożego strachu.
Święta Góra Atos to miejsce absolutnie wyjątkowe. Z jednej strony zachwyca pięknem przyrody — surowymi górami, zapachem morza, ciszą przerywaną jedynie śpiewem ptaków. Z drugiej strony jest to przestrzeń wielowiekowej tradycji duchowej, w której każdy krok przesiąknięty jest modlitwą.
Pamiętam, jak jeden z ojców odpowiedział mi na pytanie, co jest najważniejsze w posłudze kapłańskiej. Powiedział: „Nigdy nie trać strachu Bożego.” Te słowa noszę w sobie do dziś. One porządkują wszystko — modlitwę, służbę, relacje z ludźmi, a nawet codzienne decyzje.
Atos otwiera człowieka na duchowość innych narodów i innych tradycji cerkiewnych. To miejsce, gdzie spotykają się różne języki, ale jedna modlitwa. To wreszcie ogromny, niemal namacalny ładunek Bożej łaski, którą czuje się na każdym kroku — w ciszy, w liturgii, w spojrzeniu mnicha, w zapachu kadzidła.
„Gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje.” (Mt 6,21).
ks. Mikołaj Dziewiatowski
Na zdjęciu: Ławra Zaśnięcia Matki Bożej w Poczajowie.